piątek, 4 lipca 2014

O pokorze do jedzenia

Cześć i czołem...

....najlepiej w mur:)


Pytacie mnie jak to dzielny robaczek tak zmienił swoje ciało. Oj dzielny, a zaczęło się tak:
Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Stan umysłu: I rok studiów- tu się nie ma umysłu 
Moi rodzice zmarli gdy byłam dzieckiem, wychowywał mnie starszy o 16 lat brat. Jak zrobił obiad to jadłam go cały dzień. Minimum 2 schabowe to podstawa:D
Brak ruchu- krótsza noga po urodzeniu była moim usprawiedliwieniem podczas zwolnień z WF-u, tak sobie tyłam w tej mojej samotni. Nie przeszkadzało mi to w podbojach miłosnych więc nic sobie z tego nie robiłam. Wyprowadziłam się z domu z chłopakiem ówczesnym. Gdy na horyzoncie pojawiła się ONA starsza od nas dobrych kilka lat z 3 dzieci, nie wierzyłam że może być zagrożeniem dla młodej 19 latki. A jednak! No i się zaczęło zaburzeń pełen pakiet- oczywiście dalej uparcie nie ćwiczyłam bo po co!

Los sprawił że musiałam/ chciałam ustąpić miejsca nowej królowej serca JEGO. Pocieszeniem, jakże skutecznym okazał się mój były chłopak a obecny mąż. Trafiłam w jego ręce 5 lat temu ponownie i szczęście chciało że jest to "nie szczypiący się" człowiek. Tak sobie żyłam przez 2 lata nabierając równowagi emocjonalnej od czasu do czasu zmagając się z nawrotami jak ja to nazywam "głupich myśli"- w mieszkaniu nie naszym.
Po tym czasie znudziło nam się napełnianie cudzego garnuszka więc postawiliśmy na swoje. A jak swoje to co? To kredyt więc i ślub szybki żeby na kredycie przyoszczędzić.
Niby ślub pro forma, zorganizowany w kilka dni bez żadnych kosztów. Ja jednak chciałam ładnie wyglądać a że wiecznie było mi mało to najgenialniejszy pomysł w życiu- dieta białkowa!!
Tydzień jedzenia kefirów sprawił że dzień przed ślubem nie miałam jednego cycka:D a oponka i tak została.

Po ślubie się zaczęło, stres swoje dołożył. Plama na ręce- Atopowe zapalenie skóry. Jak mój hipochondryczny umysł przyswoił tę informację to moje ciało pokryło się czerwoną- nie wiem jak to opisać, w każdym razie wyglądało jakbym tyłkiem po żwirze mknęła.
Wcześniejsze testy wziewne pokazały że mam uczulenie na wszystko z wyjątkiem chomika. Testów pokarmowych nie robiłam, bo opieka zdrowotna w tym kraju nie istnieje. Leczyłam alergię na kurz, stosowałam dyski na astmę 2 razy dziennie itp.

Ćwiczyć zaczęłam we wrześniu 2013 roku. Mąż dostał pracę w innym mieście więc wstawałam o 5 rano, robiłam kanapeczki, kawka, trening z Ewą i szłam na 12 h do pracy. Oczywiście nie codziennie- tak się chwalę bo fajnie to brzmi. W styczniu zrezygnowałam z leczenia astmy, odczulania. Zmieniłam zupełnie dietę. Odstawiłam na tydzień dosłownie wszystko. Po tym czasie jadłam powoli sprawdzając co wywołuje wysypkę. Czekolada na szczęście nie:D

Okazało się że bóle brzucha do których się przyzwyczaiłam i poranne wizyty toaletowe ustąpiły zupełnie, odstawiłam maści z hydrokortyzonem bez których "miałam nie żyć normalnie".

Nie jem pszenicy, żyta, owsa- bułek, pizzy, ciastek, wafelków. Przez pierwsze 2 tyg chodziłam po sklepach i oczami wyobraźni lizałam szyby za którymi były złote góry. To jedzenie na prawdę uzależnia!! Teraz nie czuję potrzeby jedzenia tegoż. Gotuję w domu 2 obiady osobno dla siebie i męża, nie tęsknie za makaronem bo przecież ten robiony z cukinii jest równie pyszny:)

Nie jem mięs i jaj- drób i pierze mnie uczula (alergia krzyżowa ale to inny temat). Krów i świnek trochę ideologicznie, trochę ze strachu przed bólem brzucha- potwierdzone.

Nie jem niektórych warzyw i owoców w okresie pylenia danych roślin- znów alergia krzyżowa.

Jem za to:
ryże wszelkiej maści, kaszę gryczaną, jaglaną, ziemniaki, większość warzyw i owoców, sery, ryby.

Szczęście w nieszczęściu białka mleka krowiego pozostają obojętne dla mojego organizmu.
Japończycy jedzą ryż, warzywa i ryby i ponoć są piękni, młodzi i żyją długo- każdy pociesza się jak może:)

Przykładowy jadłospis o który prosiłyście (jem jeden z podpunktów na jednym posiedzeniu):

Śniadanie:
1.płatki ryżowe z rodzynkami/owocami/ogólnie resztkami z lodówki
2. kaszka kukurydziana j.w

II Śniadanie:
1. Wafle ryżowe zazwyczaj sztuk 3 z twarożkiem/ bananem czy innym sero lub roślinno cudem.
2.  Koktajl na kefirze bananowy albo lubię sobie wrzucić melona z bananem
3. Jakiś owoc

Obiad i kolacja ( zamiennie raz na obiad raz na kolacje- z tego 2 pozycje w odstępach kilku godzinnych)
1. Pieczone warzywa z mozzarellą
2 Zupy warzywne. Najprostsza: kupuję kalafiora i marchewkę- seler zabroniony. Gotuję to, miksuję, porcjuję w małych słoiczkach, jak dla dzidzi.
3. Mój faworyt sałatka z rukoli, serca gorgonzola, słonecznika i winogron (daje się orzechy i gruszkę ale i tego nie mogę)
4. Warzywa strączkowe jak fasola, groch, soczewica, ciecierzyca
5. Frytki:)
6. Pomysłów jest dużo, teraz nie pamiętam.

Piję dużo kawy, przyznaję się tak do 3-4 dziennie ale mogę bo jestem z grupy niskociśnieniowców.

To tyle jeśli chodzi o jedzenie. W poniedziałek idę zrobić badania krwi jak zadziałała na mnie ta super 3 miesięczna nowa dieta. Efekt wizualny jest! Brak oponki, szczupła byłam ale tak zwane "nadpizdzie"( proszę wybaczyć wulgaryzmy, nie ja to wymyśliłam) było mi wierne jak pies. Czuję się fantastycznie, mam dużo energii, brak problemów z koncentracją, bóle brzucha ustały, włosy są lśniące, paznokcie mocne. Najważniejsze jest jednak co dzieje się w środku także będę informować na bieżąco o ile będzie zainteresowanie. Kiedyś ponownie będę jeść mięso i zboża bo tak to działa ale nigdy nie wrócę do pszenicy!!

Nie ma diety cud. Seksualność zaczyna się w głowie- za te słowa powtórzone po kimś przez męża mego jestem wdzięczna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz